Zmiany, czyli kończenie starego i zaczynanie nowego

Nic samo się nie zmieni. Nie wystarczy pomyśleć, że „chcę”. Nie wystarczy zrozumieć jak powinno być. Trzeba własnoręcznie, uparcie, codziennie, wytrwale namawiać swoją podświadomość do takiej zmiany jaką chciałabyś osiągnąć. Tylko wtedy zmieni się twój sposób myślenia, a zarazem z nim zmieni się całe twoje życie.
– Beata Pawlikowska

Czego zwykle boi się większość z nas? Nie mam teraz na myśli ani wysokości, ani ciasnych pomieszczeń, ani nawet pająków.  Chodzi mi o zmiany, o kończenie starego i zaczynanie nowego.

Wasze rozmowy ograniczają się do „kup ziemniaki” i „podaj sól”, o seksie słyszysz co najwyżej w telewizji, a z każdą trudną sytuacją musisz zmierzyć się sam. Wasza relacja już nawet nie przypomina relacji dwójki zakochanych w sobie ludzi. Jesteście jak współlokatorzy i to na dodatek tacy, którzy średnio za sobą przepadają, ale i tak boisz się to skończyć.

„Facet” Cię okłamuje, spotyka się z długowłosymi właścicielkami dużych biustów, a Ty raz za razem mu wybaczasz, zamiast porządnie kopnąć go w tyłek i jednocześnie pokazać, że szacunek do samej siebie jest dla Ciebie ważniejszy. Obawiasz się, że jeśli zostawisz tego niedojrzałego gnojka, zostaniesz sama. Nie robisz tego, nawet jeśli doskonale wiesz, że długoterminowo jest to dla Ciebie najlepsza opcja.

Z roku na rok obiecujesz sobie, że w końcu powysyłasz swoje CV gdzie indziej. Męczysz się w pracy, czujesz, że się nie rozwijasz i że przecież stać Cię na coś więcej, ale i tak nie przyniesiesz wypowiedzenia, bo obawiasz się, że nie znajdziesz żadnej lepszej posady. Dlatego w dalszym ciągu każdy dzień zaczynasz od parzenia kawy szefowi i z całych sił powstrzymujesz się, żeby nie wylać mu jej na twarz.

Jesteś na trzecim roku studiów. Prawnicze, bo tak chcieli rodzice. Każdy dzień spędzony na tym znienawidzonym wydziale to istna katorga. Sam się nie spodziewałeś, że możesz czegoś aż tak cholernie nie znosić, ale i tak tego nie rzucisz. Przecież się nie opłaca, już tak długo tam wytrzymałeś, zresztą co powiedzą rodzice jak dowiedzą się, że chcesz być muzykiem, czyli w ich przekonaniu pospolitym grajkiem.

Może i jest szaro, buro i do dupy, może i czujesz się zamknięty w ciasnej klatce, ale przynajmniej ją znasz i czujesz się bezpiecznie, nie? No właśnie nie. To, że jest stabilnie, nie znaczy, że jest dobrze. A Twój problem zaczyna się wtedy, kiedy wydaje Ci się, że to wystarcza.

Fajnie byłoby na zbliżające się święta dostać magiczną, kryształową kulę, która przepowiada przyszłość i podyktuje Ci, co najlepiej zrobić. Albo chociaż gwarancję, koniecznie na piśmie i z pieczątką, że konkretna zmiana wyjdzie Ci na dobre i nie będziesz żałował. Może i fajnie, ale tak się nie da. W innym wypadku sama bym skorzystała.

To nie zmiany są bolesne, tylko nasz opór

Nic nie będzie wiecznie takie samo. Niby każdy to wie, a bronimy się jak możemy, gdy tylko czeka nas coś nieznanego. Boimy się oswajać nowe rzeczy, bo odczuwamy strach przed porażką. To dlatego tyle ludzi spędza swoje życie na pytaniu „co by było gdyby?”. I to nie jest jeszcze tak straszne jak to, że nigdy nie dostają odpowiedzi. Chcesz skończyć jak oni?

Skąd wiesz, że nie będzie lepiej?

Oczywiście, nie wiesz też czy nie będzie gorzej. I nikt tego nie wie. Jedno mogę Ci jednak zagwarantować. Jeśli zostaniesz tu, gdzie jesteś, nic się nie zmieni. Szansa na poprawę pojawi się dopiero w momencie, kiedy postanowisz zrobić krok naprzód.

Nie chcę zabrzmieć jak tani coach-amator (no dobra, pewnie tak zabrzmię), ale mamy tylko jedno życie. Co najgorszego może się stać? Pewnie jesteś w stanie wymyślić sporo czarnych scenariuszy rodem ze słabego, nieprawdopodobnie naciąganego filmu, ale pamiętaj o trzech rzeczach:

  1. pozytywne myśli przyciągają kolejne pozytywne myśli, a co za tym idzie także pozytywne zdarzenia;
    2. większość z naszych pesymistycznych wizji nigdy się nie urzeczywistni;
    3. duża część z nich wydaje się tak straszna tylko w Twojej głowie.

Na początku będzie ciężko

Pewnie nie to chciałeś przeczytać, ale taka jest rzeczywistość i to, że będziemy ją wypierać, nic nie zmieni. Będzie Ci trudno pożegnać się ze starymi przyzwyczajeniami. Będzie Ci trudno wyrobić nowe nawyki i jeszcze trudniej w nich wytrwać.

Jeśli przez 3 lata codziennie wieczorem jadłeś przed telewizorem paczkę chipsów o smaku zielona cebulka i papryka na zmianę, a teraz nie dość, że chcesz z tego zrezygnować, to jeszcze zastąpić ten rytuał 10-kilometrowym biegiem po okolicy, to nie dziw się, że przychodzi Ci to z trudem. Wszystko wymaga czasu i poświęcenia. Jeśli poprzedni nawyk kreowałeś 3 lata, regularnie trułeś i osłabiałeś swój organizm, to nie przyzwyczaisz go teraz do takiego wysiłku fizycznego w tydzień. Twoje ciało będzie potrzebowało miesięcy, mnóstwa treningów i determinacji. Niejednokrotnie będziesz miał momenty zwątpienia. Nieraz będziesz rzucał przekleństwami, wściekał się i płakał z wyczerpania. Ale wiesz co będzie Cię trzymało na siłach? Obraz człowieka, który masz w głowie. Człowieka, którym będziesz, kiedy to zniesiesz.

Boimy sie, to proste. Jeśli jednak uda Ci się pokonać tego największego wroga, jakim jest strach, za kilka lat sam sobie za to podziękujesz. Tylko my jesteśmy w stanie zagwarantować sobie fajne życie, więc może po prostu spróbujmy?

Podziel się 🙂

3 thoughts on “Zmiany, czyli kończenie starego i zaczynanie nowego”

  1. Mega mądry i wartościowy wpis. Bardzo mi się podoba, że jest napisany takim lekkim językiem. Z początku pomyślałam, że jest kolejna pseudo – kołczowa gatka, ale spodobał mi się. Podzielam Twoje zdanie, że sukces jest okupiony poświęceniem. Mam nadzieję, że znajdę trochę czasu, by poczytać więcej wpisów, pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *