Zazdrość w związku – jak sobie z nią poradzić?

Opowiem Wam hitorię.

Marta jest moją dobrą znajomą. Zaczęła spotykać się ze swoim obecnym chłopakiem jeszcze w liceum, a od około dwóch lat mieszkają razem w przytulnej kawalerce na Białołęce. Często razem wyjeżdżają, on zaprasza ją do modnych restauracji, a ona mu gotuje. Dodają dużo wspólnych zdjęć, na których wyglądają na bardzo zakochanych. Oglądając fotografie na portalach społecznościowych nie zauważy się żadnej skazy, żadnej rysy. Po prostu fajny, szczęśliwy związek.

Marta ma dostęp do wszystkich haseł Arka, a Arek zna wszystkie hasła Marty. Nierzadko wzajemnie przeglądają swoje telefony. Czy Arek czyta tylko potencjalnie zagrażające mu wiadomości od nowych kolegów swojej dziewczyny? Otóż nie. Arek czyta wszystko, co znajdzie – SMS-y od koleżanek, siostry, znajomych z pracy. Zdanie po zdaniu, tak na wszelki wypadek. Ubezpiecza się, by wykryć podejrzane zachowania nim będzie za późno.

Co na to Marta? Czy kontrola ze strony jej chłopaka powstrzymuje ją od pisania z innymi? Nie. Robi to tak, aby Arek nie widział – na przykład używając innego konta. Z nami nie pisze nigdy. Każda koleżanka Marty wie, że do niej się nie pisze. Jeśli chce się z nią porozmawiać, trzeba zadzwonić. Czy moja znajoma ma coś przeciwko zachowaniu swojego faceta? Oczywiście, że tak. Nie przeszkadza jej to jednak w regularnym przeszukiwaniu telefonu i korzystaniu z jego haseł. Też tak na wszelki wypadek.

Kiedyś poszłyśmy z Martą do klubu. Większa grupa, około piętnastu osób. Świetnie się bawiliśmy, jednak Marta była pod ciągłą kontrolą Arka. Pisał, kazał jej wysyłać zdjęcia udowadniające, że na pewno są tam same dziewczyny, że to na pewno jedynie babski wypad. Jak możecie się domyślić – nie był. Chociaż Arek w to wierzył. W przerwach od koczowania przy telefonie Marta flirtowała, odważnie tańczyła i zapoznawała nowych kolegów. Nie zdradzała go. Gdyby to jednak zrobiła, Arek i tak by się pewnie nie dowiedział. Nie pomogłyby hasła czy czytanie wiadomości. Ludzie zdradzają się latami i czasem wychodzi to na jaw, a czasem nie wychodzi nigdy.

 

Ludzie się boją. Boją się, że zostaną sami, że ich ukochana czy ukochany odejdzie, znajdzie kogoś lepszego. Człowiek, który jest do tego stopnia zazdrosny, ma problem sam ze sobą. Ta zazdrość to nic innego jak brak wiary w siebie, niepewność względem własnej osoby i kompleksy. Nie wynika ona z miłości.

 

Najpierw pokochaj siebie

Jak masz być w stanie pokochać drugą osobę, jeśli nie potrafisz nawet pokochać samego siebie? Poczucie własnej wartości i szacunek do własnej osoby to fundamenty, bez których nie da się zbudować trwałego, dobrego związku. Zanim zaczniesz jakąkolwiek relację, najpierw doszlifuj tę najważniejszą – ze sobą. Poznaj i polub siebie. Zrozum, że jesteś ważny, że jesteś wystarczająco dobry. Pracuj nad sobą. Dopiero wtedy jesteś gotowy na stworzenie dojrzałego, zdrowego związku z drugim człowiekiem.

 

Czy naprawdę chcesz być z kimś, komu nie ufasz?

Zastanów się. Czy chcesz spędzisz resztę życia u boku osoby, której nie darzysz zaufaniem? Osoby, której nie wierzysz, którą wciąż podejrzewasz o brak wierności, przy której nie możesz spokojnie zamknąć oczu, bo kiedy tylko przestaniesz być czujny, ona to wykorzysta. Wyobrażasz sobie przyszłość wypełnioną niepokojem, strachem i chorą kontrolą? Jeśli nie, to albo zacznij ufać swojej partnerce/partnerowi, albo zwyczajnie z tym skończ i nie brnij w coś, co nie ma sensu.

 

Jak czuje się z tym Twój partner?

Wypadałoby chociaż przez chwilę zastanowić się jak z tą zazdrością czuje się druga osoba. Czy nie rani jej to, że jej nie ufamy? Chyba nie mamy o niej zbyt dobrego zdania jeśli sądzimy, że kiedy tylko odwrócimy wzrok, ona skorzysta z okazji i wskoczy do obcego łóżka. Nie boli jej to? Jeśli zazdrość jest owocem miłości, to chyba nie tak to powinno wyglądać, prawda? Skoro kogoś kochamy, to nie chcemy, żeby ten ktoś cierpiał, a już na pewno nie chcemy się do tego przyczyniać. Może następnym razem pomyśl o tym zanim zaczniesz robić sceny przez nieuzasadnioną zazdrość.

 

Nie jesteś odpowiedzialny za emocje, ale za to, co z nimi zrobisz

Czasem trudno jest zapanować nad swoimi uczuciami, możemy jednak kontrolować swoją reakcję, bo za nią jesteśmy w pełni odpowiedzialni. Za każdym razem kiedy dopadnie Cię ukłucie zazdrości, weź dwa głębokie oddechy i zastanów się czy Twoja zazdrość jest uzasadniona i czy Twój partner naprawdę daje Ci do tego realne powody. Ważne jest, by odróżnić to, co dzieje się jedynie w naszej głowie od rzeczywistego problemu. Potem postaraj się zapanować nad własnymi myślami. „Tak, mój facet może mnie zdradzić, poznać kogoś innego i mnie zostawić, ale jestem dla niego tak dobrą dziewczyną , że byłby idiotą, gdyby to zrobił.”, „Rozwijam się, dbam o siebie, jestem wartościowym facetem, który bardzo się o nią stara, więc jeśli ona z tego zrezygnuje, to wyświadczy mi przysługę i ustąpi miejsca komuś, kto to doceni.” albo  „Jeśli tak się stanie będzie mi przykro, jakiś czas będzie bolało, ale wyjdę z tego cało i z szansą na zbudowanie czegoś lepszego. „. Zamiast wszczynania awantur czy kłótni, postaraj się oswoić tego zielonookiego potwora.

 

Wykorzystaj zazdrość

Możemy sprawić, by zazdrość, która wkrada się do naszego związku, działała na naszą korzyść. Niech będzie to nasza siła sprawcza, motor do działania, do pracy nad sobą. Jeśli to może nas zmotywować do rozwijania swoich pasji, dbania o siebie, zdrowego stylu życiu czy stawiania się coraz lepszym człowiekiem, niech tak będzie.  Niezależnie od wszystkiego ta praca i tak się opłaci.

 

Warto pamiętać o kilku rzeczach. Jeśli kobieta lub mężczyzna chce zdradzić, to znajdzie sposób. I żadna, nawet najbardziej skrupulatna kontrola ich przed tym nie powstrzyma. Jeśli nie masz realnych powodów do zazdrości, Twój partner jest wierny, to w końcu zmęczą go ciągłe podejrzenia, awantury i sceny. Chorobliwa zazdrość na pewno nie pomoże, a może co najwyżej zniszczyć dobry związek. Może warto ją opanować?

Podziel się 🙂
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *