Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona

Osobiście uważam, że powinniśmy się otaczać ludźmi „mądrzejszymi” od siebie. Spędzać czas z pozytywnymi osobami, które wiele osiągnęły, mają zainteresowania i dużo sukcesów na swoim koncie. Tacy ludzie ciągną nas w górę, motywują, inspirują i możemy się od nich niemało nauczyć.

Jest też jednak druga strona medalu. Bywały sytuacje, w których i ja zmagałam się z pewnego rodzaju dołkiem, kilkoma gorszymi dniami. Miałam wtedy ochotę zaszyć się w domu z ulubioną herbatą jako jedyny towarzysz niedoli, między innymi w celu unikania ludzi, o których wspomniałam wcześniej. Dlaczego?

Nieumalowana, rozczochrana i w starych legginsach z pewnością nie wyglądam jak na niektórych zdjęciach z instagrama, jednak tego się nie wstydzę. Wstydziłam się natomiast tego, że coś nie układało się po mojej myśli.

Będąc chwilowo w gorszej formie nie potrafiłam znieść rozmowy z osobą, której wszystko zdawało się układać idealnie. Kolejny kierunek studiów, wieloletni związek, zaręczyny, kupno mieszkania, lubiana praca z niezłą wypłatą. A co ja miałam powiedzieć? O czym rozmawiać? Miałam ochotę tupnąć nogą i krzyknąć „Czemu do jasnej cholery ja nie mogę tak mieć?”. Nikomu nie życzyłam źle, byłam jedynie sfrustrowana, że w danej chwili nie mogę pochwalić się tyloma podobnymi osiągnięciami. A podwójnie sfrustrowana byłam w momencie, kiedy wiedziałam, że powodzenia rozmówcy to kwestia głupiego, wrodzonego farta.

Nie rozumiałam wtedy dwóch rzeczy.

  1.  Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona i wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
  2.  Zwracamy uwagę na sukces, a nie na drogę, jaką dana osoba musiała przejść.

O drugim człowieku wiemy tylko tyle, ile zdecyduje się nam pokazać. Wyretuszowane zdjęcia z wakacji jakiejś pary nie zdradzą nam ilości ich kłótni podczas tego wyjazdu. Comiesięczna pensja nie przedstawi nam liczby bezsennych nocy pełnych stresu. Być może Twoja koleżanka ma trzypokojowe mieszkanie urządzone przez cenionego projektanta, ale czy ma je z kim dzielić? Może Twój kolega z pracy ma ciało jak z okładki magazynu o sporcie i zdrowym odżywianiu, ale nie liczyłeś jego godzin spędzonych na siłowni i nie czułeś tego, co on w chwilach zwątpienia.

Skąd wiesz, że ktoś nie patrzy na Ciebie z myślą „oddałbym wszystko, by mieć to, co on”?

Każdy przechodzi wzloty i upadki. Jeśli dana osoba zdaje się przeżywać jedynie wzloty – no właśnie, zdaje się. Wszyscy mamy własne problemy. Czasem mniejsze, czasem większe. Zamiast skupiać się na niepowodzeniach, uczmy się od ludzi, którzy coś osiągnęli. Z pewnością wielu z nich może służyć dobrą radą, która przyda Ci się w dążeniu do spełnienia własnych marzeń.

Dlatego na nowy rok życzę Wam wszystkim, abyście podążali niezłomnie, pewnym krokiem ku swoim celom i nie musieli niczego nikomu zazdrościć. Wszystkiego dobrego!

Podziel się 🙂

6 thoughts on “Trawa u sąsiada zawsze bardziej zielona”

  1. Przeczytałam z uwagą.Pięknie opisane.Wszyscy mamy swoje dobre i złe chwile.Niestety!.Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy.A potrzeba tak niewiele.Wszystkiego najlepszego w tym nadchodzącym roku.

  2. Istotny wpis – dla mnie punkt drugi – również był trudny do zrozumienia przez większość mojego, co prawda krótkiego, życia. Liczył się dla mnie tylko sukces na samym końcu jaki dana osoba zdobyła bez większego przekonania, że w trakcie miała także bardzo ciężkie do przeżycia np. aspekty zdrowotne o których ta osoba nie mówiła. Tak łatwo jest ocenić drugą osobę bez większej wiedzy…

    Foto ludki <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *