Skąd czerpać motywację i jak wyznaczać cele?

Z postanowieniami bywa różnie. Bardzo łatwo jest spisać na kartkę kilka punktów zawierających cele, które chcemy osiągnąć. Wybraliśmy już to, czego chcemy spróbować, co podszlifować, a z czym skończyć. Zapisać się na zajęcia jogi, odbyć kurs masażu, zacząć uczyć się włoskiego, rzucić palenie.

Mogłoby się wydawać, że teraz będzie już z górki, wszystko zaplanowane, została tylko zabawa. Jeśli jednak ktoś chociaż raz zaczynał coś od podstaw lub wyznaczył sobie ambitny cel, na który należy poświęcić trochę czasu, wie jakie to trudne.

Zbliża się nowy rok. Czas nostalgii oraz nowych postanowień. Spora część z nas wspomina minione chwile, podsumowuje swoje osiągnięcia i zastanawia się, czego oczekuje po kolejnych dwunastu miesiącach. Planujemy do czego będziemy dążyć, co chcemy zmienić. Zapał jednak zwykle mija dosyć szybko. W styczniu komponujemy w zeszycie listy postanowień, a już w lutym zapominamy, że owy zeszyt w ogóle istniał. Stali bywalcy siłowni zapewne doskonale wiedzą o czym mówię. Na początku roku ciężko ćwiczące tłumy, a potem, z każdym kolejnym dniem na siłowni robi się coraz luźniej.

Nie chodzi jednak tylko o postanowienia noworoczne. Podobnie dzieje się z innymi zamierzeniami czy planami. Na początku rozpiera nas energia, jakby ktoś zamontował w nas całkiem niezły silnik (wybaczcie, nie znam się na motoryzacji), który nie potrzebuje paliwa, bo w jakiś magiczny sposób sam je dla siebie wytwarza. Prawie perpetuum mobile. Niestety, mija to całkiem szybko.

Na początku jesteśmy zmotywowani, chcemy działać, najlepiej już i od razu, ale po jakimś czasie nasza energia zaczyna ulatywać. Pokusy krzyczą do nas po imieniu, brakuje czasu (czyt. chęci) i dochodzimy do wniosku, że to wcale nie jest takie łatwe, jak się nam wydawało. Zaczynamy się zastanawiać, czy aby na pewno tak nam zależy, aż w końcu często się poddajemy.

Skąd więc czerpać tę słynną motywację? Jak wyznaczać sobie cele, aby je realizować?

Odpowiednio wyznaczone cele

Nasze postanowienia powinny być przede wszystkim zapisane. Niektórym może się to wydać mało istotne, ale zapisując, poświęcamy więcej uwagi na precyzyjne określenie tego, czego chcemy. Swobodne pomysły w naszej głowie zazwyczaj szybko gdzieś ulatują.

Taki cel, jak na przykład „będę szczęśliwa” nie jest w żaden sposób sprecyzowany, nie wiemy co się za nim kryje i jak w ogóle mamy nad nim pracować. Powinien być zdefiniowany. Należy konkretnie ustalić co chcemy osiągnąć i jakie będą nasze działania.

Cel musi być również mierzalny i osadzony w czasie. Lepiej postanowić sobie „schudnę x kg w x czasu” niż po prostu „schudnę”. „Będę uczyła się włoskiego 30 minut dziennie” lub „Za rok skończę pisać książkę. Będę tworzyć jeden rozdział miesięcznie”. Łatwiej nam wtedy określić, czy zmierzamy w dobrym kierunku.

Mierz wysoko, ale zaplanuj sobie coś realnego do zrealizowania. Nie możemy mylić odwagi i wiary we własne możliwości z zaprzeczaniem rzeczywistości. Cel nie może być sprzeczny z prawami logiki, musimy być świadomi swoich zasobów. Nie ma nic bardziej demotywującego niż plan, któremu nie jesteśmy w stanie fizycznie i realnie sprostać.

Użyj formy pozytywnego stwierdzenia. Jest różnica pomiędzy „nie będę taka nudna” a „codziennie będę grała na gitarze, czytała i spotykała się z przyjaciółmi”, prawda? Skupmy się na tym, czego chcemy, a nie czego nie chcemy. Po co nadużywać słowa „nie”?  Nie lepiej od samego początku nastawić się optymistycznie?

Dobrze. Wyznaczyliśmy sobie już cele. Są konkretne, sprecyzowane, realne i osadzone w czasie. Wszystko idzie w dobrym kierunku, ale w pewnym momencie zaczyna nam brakować chęci i energii. Skąd wziąć motywację w chwilach zwątpienia?

Zaakceptuj istnienie trudniejszych momentów

W pewnym momencie na naszej drodze zawsze pojawia się dołek – zbyt duży, żeby go przeskoczyć. To od nas zależy co z nim zrobimy. Możemy albo ręcznie go zasypać, co oczywiście wymaga wysiłku i czasu, albo zrezygnować i zawrócić. Nie da się siłą perswazji pozbyć przeszkody, ale to nasza decyzja jak sobie z nią poradzimy.

Prawie za każdym razem okazuje się, że realizacja celu jest trudniejsza, niż się nam wydawało. Coś się przedłuża, nie idzie po naszej myśli, nie otrzymujemy takich wyników, na jakie liczyliśmy. I wtedy zaczynamy się zastanawiać – może lepiej sobie odpuścić, niż dalej brnąć w coś, co nie przynosi żadnych efektów? Czy może zacisnąć pięści, wziąć kilka wdechów i wydechów i kontynuować? Na to drugie decyduje się znacznie mniej osób, ale tylko oni mają szansę, że się uda.

Plan działania

Budzimy się rano i otwieramy oczy. Wiemy, że ten dzień miał być wyjątkowy, produktywny, wykorzystany w pełni, ale z jakiegoś powodu nie chce nam się wstawać, więc wybieramy serial. Przecież oglądaliśmy go tylko jakieś 300 razy. Ewentualnie leżymy w łóżku i zastanawiamy się, co tak naprawdę możemy dziś porobić.

Problemem jest brak konkretnego planu. Mamy w głowie jakiś cel, ale kiedy przychodzi nowy dzień, zupełnie nie wiemy od czego zacząć, za co tak właściwie powinniśmy się zabrać. Dlatego zdarza się nam wybierać prostszą drogę i nie robić nic.

Każdego wieczoru powinniśmy stworzyć listę działań na kolejny dzień – jasną i precyzyjną. Konkretne kroki dotyczące naszego projektu, abyśmy zbliżali się do jego wykonania bez niepotrzebnych przestojów. W ten sposób o niczym nie zapomnimy, uwolnimy naszą głowę od pamiętania o wszystkich, najdrobniejszych szczegółach i nie będziemy tracić czasu na szukanie odpowiedzi na pytania typu „no dobra, to co teraz?”.

Tablica motywacji

Kiedy zaczyna nam brakować sił i chęci, zastanawiamy się, czy nie łatwiej będzie to po prostu rzucić, fajnie jest mieć gotowe miejsce, w którym możemy szukać motywacji. Stworzone specjalnie dla nas, pod nasze potrzeby, uszyte na miarę. Działa jak szybki zastrzyk energii, który dodatkowo wcale nie boli.

Może się tam znaleźć absolutnie wszystko. Inspirujące zdjęcia, cytaty, tytuły filmów czy książek albo nazwiska osób, którym się udało. Wszystko zebrane w jednym miejscu.

 

I najważniejsze – świadomość wysiłku.

Nie jestem do końca przekonana czym to jest spowodowane. Niektórzy twierdzą, że to kwestia naszego pokolenia, ciężko powiedzieć. Tak czy inaczej, mamy problem ze zrozumieniem, że na spektakularny sukces trzeba się spektakularnie nazapieprzać. Ja wiem, że są farciarze, że niektórzy wygrali sukcesy na loterii albo dostali w prezencie, najczęściej od rodziców i razem z firmą, ale czy to zwalnia nas z pracy nad sobą? Nieważne jest jak zaczynasz. Nie jest istotne czy zbudowałeś swoją markę od podstaw czy dostałeś gotową w spadku, ważny jest wynik. Nikt nie jest tu lepszy albo gorszy, każdy miał po prostu inny start, ale to od nas zależy jak będzie wyglądała meta.

Najlepszą motywacją powinien być obraz człowieka, jakim możesz się stać, jeśli tylko zechcesz.

Podziel się 🙂

3 thoughts on “Skąd czerpać motywację i jak wyznaczać cele?”

  1. Do działania inspirują mnie różne rzeczy. Staram się wyznaczać sobie realne cele do których dążę. Oczywiście zdarzają mi się jakieś potknięcia, problemy. Wcześniej porażki były dla mnie ciężkie do przetrawienia. Może dlatego, że wyznaczam sobie zbyt górnolotne cele i zbyt wiele od siebie wymagałam. Teraz staram się nad tym pracować aby nie czuć rozczarowań. Każdego roku mam jakieś postanowienia i wiele z nich udało mi się zrealizować.

    1. Miałam podobny problem. Czasem zbyt wiele od siebie wymagamy, a porażki to przecież nic innego jak informacje, co następnym razem możemy zrobić lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *