Patrz na ich miny

Żyjemy w społeczeństwie, w którym ludzie czerpią zaskakująco dużą przyjemność z ciągnięcia kogoś w dół. Ugrzęzłeś w błocie, z całych sił starasz się wydostać i w końcu widzisz na horyzoncie zbliżającą się sylwetkę człowieka. Błagalnie wyciągasz ręce po pomoc, uśmiechasz się pełen ulgi, bo w końcu zjawił się ktoś, dzięki komu nie umrzesz z głodu, a Twoje szczątki nie zostaną tu na wieki. Niestety, często okazuje się, że potencjalny wybawiciel nie tylko nie pomoże Ci się wydostać, ale ryzykując własne bezpieczeństwo, dopilnuje, żebyś stamtąd nie wyszedł.

Czysta złośliwość? W niektórych przypadkach. Częściej chodzi jednak o to, że wiele osób nie znosi patrzeć na czyjeś sukcesy. Koleżanka dostaje lepszą ocenę? Na bank ściągała. Tworzy własną kolekcję ubrań bez niczyjej pomocy, mając zaledwie 23 lata? Chyba żartujesz, na pewno wszystko załatwili i opłacili rodzice. Pojechała na cały miesiąc w podróż do Azji? Jestem pewna, że nie brała dodatkowych zmian w pracy, nie podejmowała się dodatkowych zajęć i nie odkładała każdego ciężko zarobionego grosza do skarbonki. Dostała pieniądze od sponsora.

Wolimy tak myśleć, bo tak jest łatwiej. Usprawiedliwiamy się. Nie mam dobrych wyników na uczelni, bo nie ściągam. Nie mam własnej kolekcji ubrań, bo nie mam bogatych rodziców. Nie wyjechałam na wyprawę mojego życia, bo nie mam sponsora. Proste.

Nie każdy jednak myśli w ten sposób. Być może dla Ciebie osoby, które osiągnęły sukces są motywacją. Jeśli on dorobił się tak dużych pieniędzy, zaczynając od całkowitego zera, to mi też może się udać. Jeśli ona nic od nikogo nie dostała, dorastała w trudnych warunkach wychowana przez matkę alkoholiczkę, a mimo to podróżuje po świecie, dzieli się z innymi ludźmi swoją pasją i założyła kochającą się rodzinę, to czemu ja nie miałabym chociaż spróbować?

Myśląc w ten sposób jesteśmy przede wszystkim zdrowsi. Nie zatruwa nas toksyczna niechęć i niesmak do każdej osoby, której coś się w życiu udało. Żyje się jakoś tak spokojniej, nasze wnętrze jest jakby bardziej czyste. Sukcesy obcych nie wzbudzają w nas negatywnych emocji, a inspirują. Dostajemy dodatkowy zastrzyk energii i chęci do zmian. Podejmujemy decyzję, że też chcemy dojść daleko.

Niestety, jeśli patrzymy wysoko, ktoś zawsze będzie próbował zmienić kierunek naszego wzroku. Zawsze znajdzie się osoba, którą sama wizja Twojego sukcesu będzie uwierać jak nieodcięta od nowej bluzki metka. Będą podcinać Ci skrzydła, choćby mieli spędzić większość swoich dni jedynie na chodzeniu za Tobą krok w krok i machaniu tępym nożem. Twoje pomysły będą wyśmiane, a Twoje chęci niezrozumiałe. Nie będą traktować Ciebie i Twoich planów poważnie. Jeśli to zignorujesz i nie pozwolisz na to, by ich zazdrość i ukrywane kompleksy zmieniły ścieżkę, którą idziesz, to wygrasz podwójnie. Osiągniesz cel, a potem będziesz mógł patrzeć na ich miny.

Podziel się 🙂

7 thoughts on “Patrz na ich miny”

    1. Dokładnie. Tak czy inaczej, jeśli chociaż niewielka część z nas postara się walczyć ze swoim podejściem, to już jest to całkiem spory sukces 🙂

  1. Motywują mnie ludzie, którzy odnieśli sukces, bo często musieli wyciągnąć wnioski że swoich porażek i nigdy się nie poddali.

  2. To bardzo smutne, o czym piszesz, ale często, kiedy rozmawia się o czyimś sukcesie, znajdzie się ktoś, kto ma jakieś „ale”. Nie motywuje go to, nie inspiruje. Szuka wymówek, dlaczego komuś się udało. Taka pierdoła, ale pamiętam jak w liceum nikt u mnie nie ogarniał angielskiego w klasie. Jako jedyna byłam wstanie płynnie się wypowiadać. Nikogo nie obchodziło to, że godziny spędzałam na nauce słówek, regularnie uczyłam się gramatyki, oglądałam filmy w oryginale, nawet jak nie wszystko rozumiałam i próbowałam jak najwięcej czytać. To, ile razy usłyszałam „Ale masz szczęście, że znasz angielski”, albo „Szkoda, że nie umiem mówić jak Ty”, tak jakbym pewnego, pięknego dnia się obudziła i nagle po angielsku mówiła, to nie zliczę. Wszyscy zachowywali się tak, jakby ta umiejętność po prostu na mnie spadła. Znikąd. Dar od Boga. Nikt nie wpadł na to, żeby się zainspirować, wziąć w garść i też się po prostu uczyć. A to tak prosty przykład…

    1. Większość woli jedynie patrzeć na gotowy efekt i wzdychać z zazdrością. Podałaś idealny, a tak prosty przykład. To się dzieje już w szkołach. Może jednak kogoś zainspirowałaś i zmotywowałaś do nauki, tylko o tym nie wiesz? Nawet gdyby miała to być chociaż jedna osoba 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *