Nie wstydzisz się bycia sobą?

Internet pełen jest zakompleksionych hejterów, pirackich filmów oraz zdjęć słodkich kotków. Oprócz tego w artykułach, wypowiedziach celebrytów, poradnikach online, a nawet na obrazkach, wszechobecne są dwa słowa: bądź sobą. No brawo, oryginalniej się nie da. Przecież jestem sobą, nikogo nie udaję. Prawda?

Zawsze tak mi się wydawało. Nigdy nie ukrywałam tego, co myślę, mówiłam wprost, byłam szczera. Nigdy nie próbowałam się do nikogo upodobnić i nie wstydziłam się tego, kim jestem. Odkąd pamiętam, dziwiłam się koleżankom, które nie przyznają się, że lubią czytać najbardziej przewidywalne, banalne romansidła, w wolnych chwilach  zdarza się im słuchać disco polo i nie interesuje ich malarstwo barokowe, no bo przecież „co on sobie o mnie pomyśli”.

Byłam święcie przekonana, że mnie to nie dotyczy, że ja zawsze i wszędzie jestem w stu procentach sobą. Ale czy aby na pewno miałam rację?

Czy nigdy, ale to nigdy nie opowiadałam podkolorowanej wersji wydarzeń, żeby komuś zaimponować? Czy nigdy niczego nie przemilczałam, żeby ktoś nie pomyślał sobie, że jestem głupia? Czy nigdy nie próbowałam wydać się komuś bardziej inteligentna, bardziej pewna siebie, bardziej pozytywna albo wyluzowana? Jak często unikam pokazania prawdziwej siebie? Takiej bez filtra, nieosłoniętej starannie przygotowanymi pozorami? Ile razy tuszowałam coś, by nie wyszła na jaw moja pomyłka, by dana osoba nie dowiedziała się, że popełniłam błąd, że czegoś nie wiem, że nie zawsze wyglądam dobrze. Kto widział mnie całkowicie nagą psychicznie? Przed kim otworzyłam się bez większych zahamowań?

Nie zawsze jestem najbardziej towarzyską i rozrywkową osobą świata, ale przecież w dzisiejszych czasach trzeba być! Powinnam wyjść z domu, spotkać się ze znajomymi, spędzić aktywnie czas. I jasne, na ogół to uwielbiam, lepiej czuję się przebywając z ludźmi, robiąc coś interesującego, ale nie zawsze muszę mieć na to ochotę. Dziś wolę poczytać, poćwiczyć jogę albo pouczyć się języków, bo zwyczajnie sprawia mi to przyjemność i wiem wtedy, że się rozwijam. Niekiedy jednak zaczynam czuć się winna. Bo przecież powinnam spędzić ten dzień ciekawiej. Wystarczy włączyć Instagrama, żeby zobaczyć co dzisiejszego dnia osiągnęły inne osoby. Inspirujące czy wprawiające w poczucie winy? Czemu ja nie mogę zrobić czegoś tak ekstra? Jak znajomi odbiorą fakt, że znowu odmówiłam spotkania? I co pomyśli sobie mój chłopak, kiedy zobaczy, że kolejny raz zostałam w domu?

W dobie internetu, social mediów, kreowanie swojego obrazu w oczach innych stało się wyjątkowo łatwe. Wystarczy wrzucić kilka wyselekcjonowanych zdjęć, żeby myśleli o mnie X lub Y. Nic prostszego. Instastory z siłowni, chociaż od razu potem zjadłam pizzę. Kilka filmików z dużej, głośnej imprezy, chociaż bawiłam się słabo, a do domu wróciłam przed 23. Słodkie zdjęcie z chłopakiem, nawet jeśli kłóciliśmy się od samego rana. Nikt nie zauważy i nikt się nie dowie. Łatwizna.

Kto z nas nigdy niczego nie udawał? Nie próbował wyglądać na bardziej, lepiej? Rozumiem dlaczego to robimy, ale finalnie jakie ma to znaczenie? Ktoś zauważy, że masz pryszcze, że masz rozstępy lub problem z cellulitem. Jakaś osoba dowie się, że nigdy nie czytałeś „Anny Kareniny”, dostałeś kosza od Anki i nie pochodzisz z bogatej rodziny. Co to zmienia? Mamy wady. Ja i Ty. Mylimy się w naszym życiu miliony razy, mamy kompleksy i wiele byśmy zmienili. Skoro nikt z nas nie jest idealny, to czemu się tego wstydzimy? Powiem Ci coś. Osoba, przed którą starasz się coś zatuszować, również to przed kimś robi. Człowiek, przed którym chowasz swoje wady, też je posiada. Pod tym względem wszyscy jesteśmy tacy sami. Najzwyczajniej w świecie nieidealni, a przyznanie tego wcale nie boli tak, jak mogłoby się wydawać.

Podziel się 🙂
error

4 thoughts on “Nie wstydzisz się bycia sobą?”

  1. Dla mnie bycie sobą jest chyba o wiele trudniejsze niż ‚statystycznie’ 😛 Jestem książkowym introwertykiem, ludzie w większej liczbie bardzo szybko mnie męczą, a w czasach gdzie każdy powinien być ‚przebojowy i otwarty’ introwertycy schodzą do podziemia 😛

  2. Zamiast udawać przebojowego i otwartego, chyba lepiej spędzić życie tak jak się lubi, z niewielką grupką fajnych osób, które Cię nie męczą i lubią dokładnie takiego, jakim jesteś 🙂 Pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *