Dlaczego warto się uśmiechać?

Kilka razy zdarzyło mi się pracować z obcokrajowcami. Mam znajomych z Włoch, Portugalii, Brazylii, Mali czy Angoli. Mieli dość dużo do powiedzenia o Polsce i Polakach – że jest u nas bezpiecznie, że szanują nas za naszą historię oraz podejście do niej. Nieraz słyszałam również, że jesteśmy bardzo pracowici i mamy pyszne, chociaż tłuste jedzenie. Oprócz standardowej tematyki alkoholowej, czyli rozmów o polskiej wódce, czego oczywiście nie mogło zabraknąć, wciąż powtarzało się jedno pytanie – „Czemu zawsze jesteście tacy smutni?”.

Nikt nie był w stanie zrozumieć, dlaczego tak rzadko się uśmiechamy, dlaczego, kiedy ktoś zapyta jak tam u nas, to my nie potrafimy odpowiedzieć „dobrze” bez dodawania żadnego „ale”. Zastanawiali się, czemu w autobusach jest tak cicho, nikt ze sobą nie rozmawia, nikt nie wymienia uwag po ostatnim ważnym meczu w drodze do pracy. Ubrani na ciemne kolory, przyklejeni do smartfonów z wyrazem twarzy pt. „Zdechł mi chomik” zlewamy się w ponurą całość. My chyba też to widzimy, ale dla nas to normalne. Inni natomiast uważają nas za jeden z najsmutniejszych, najbardziej narzekających narodów.

Bywają gorsze dni, kiedy zostajemy w łóżku, pod kołdrą, wygrzebując się z bezpiecznego kokonu jedynie po kolejną porcję niezdrowego jedzenia. Każdy z nas ma własne problemy, czasem drobne, a czasem poważniejsze i pozornie nie do rozwiązania. Kiedy jednak mój humor niekoniecznie chce ze mną współpracować, staram się unikać tych pochmurnych, wiecznie narzekających osób. Spotykając się z kimś na kawę, drinka czy spacer mam ochotę miło spędzić czas, a nie wysłuchiwać, że życie jest niesprawiedliwe, nie ma sensu się starać, bo się nie uda, a tak w ogóle to przecież i tak wszyscy umrzemy.

Ile razy w swoim życiu słyszałeś „ona jest zawsze taka uśmiechnięta, nie da się jej nie lubić” albo „on jest taki pogodny, że aż chce się z nim spotykać”? Ja dosyć sporo. I sama też tak czasem mówię. Takie osoby nas przyciągają, chcemy dzielić z nimi nasz czas. Chyba tylko masochista lubi kiedy wprowadza się go w depresyjny nastrój i ciągnie w dół. Reszta woli raczej dobrze się bawić, dużo śmiać i zapewniać sobie barwne, ciekawe wspomnienia. Nie podlega wątpliwości, że jest to dużo łatwiejsze, będąc w towarzystwie radosnych, pozytywnych ludzi. Uśmiech jest zaraźliwy. Kiedy zobaczymy, że druga osoba się uśmiecha, uruchamiają się obszary w naszym mózgu odpowiedzialne za te same emocje. Automatycznie uśmiech na naszej twarzy pojawia się łatwiej.

Przeczytałam kiedyś dobrą radę, którą do tej pory stosuję. Za każdym razem, gdy poczuję się niepewnie, prostuję sylwetkę, otwieram klatkę piersiową, podbródek unoszę delikatnie ponad horyzont i uśmiecham się sama do siebie. Wytwarzają się wtedy hormony takie jak testosteron, a obniża się poziom kortyzolu odpowiedzialnego za stres. Nasze ciało dyktuje wtedy warunki umysłowi, narzuca to, jak mamy się czuć – a mamy się czuć po prostu dobrze. Sam fakt uśmiechania się powoduje wydzielanie endorfin w naszym mózgu. To dlatego, nawet kiedy uśmiech nie jest do końca szczery, my i tak poczujemy się lepiej.

Może jednak warto się uśmiechnąć?

Podziel się 🙂

2 thoughts on “Dlaczego warto się uśmiechać?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *