Co zrobisz ze swoim dniem?

Nie zawsze jestem uśmiechnięta. Moje zasoby energii, motywacji i chęci nie są niewyczerpalne. Bywam poirytowana, zestresowana i przygnębiona. Ba, czasem potrafię nawet kląć, płakać albo wkurzać się bez powodu. Daleko mi do postaci Aurory z „Czarownicy”, która bez przerwy śmieje się w tak męczący i przesłodzony sposób, że sprawia, że masz ochotę wyłączyć film.

Przykry sen, sprzeczka z bliską osobą, szarość za oknem – niewiele potrzeba, by wpędzić nas w gorszy nastrój. Odechciewa się tego całego pozytywnego bełkotu, efektywność zmienia się w puste pojęcie z zakurzonego słownika na półce, a chęć może i masz, ale na czekoladę albo chipsy.

Bywają dni, w których mamy pod górkę. Tych dni jest czasem nawet sporo. Przez długi czas szukasz pracy, a telefon dalej uparcie milczy, jakby nawet on chciał Ci zrobić na złość, bo w sumie to czemu nie. Twoja praca licencjacka powinna już liczyć co najmniej jeden rozdział, ale jak na razie nie masz na nią nawet planu. Twój związek przypomina pole bitwy, oparcie masz co najwyżej w ścianie, a wyżalić możesz się jedynie kotu, o ile w ogóle go masz i o ile i on nie ma już dość Twojego ględzenia. Jednym słowem nie wygląda to dobrze.

Jesteś zły, bo nic nie układa się tak, jak powinno. Jesteś podwójnie zły, bo chciałbyś to wszystko złożyć do kupy, ale jesteś zmęczony ciągłymi niepowodzeniami i nie masz już siły się starać i próbować setny raz, bo ile można. Działania ograniczają się do narzekania, wstania po pilota, zamówienia jedzenia albo rujnowania humoru wszystkim dookoła, niekoniecznie świadomie. Błędne koło, z którego zazwyczaj nie potrafisz wyjść.

Ja zostaję wtedy sama ze sobą. W ciszy, żeby nic mnie nie rozpraszało. Najpierw stawiam obok ulubiony kubek z kawą lub herbatą, zapalam święcę o przyjemnym zapachu, a potem pytam się w myślach, czy nie szkoda mi tego dnia. Dnia, który mógłby zapisać się w mojej pamięci jako jeden z najciekawszych i najpiękniejszych, a zamiast tego zniknie, zleje się z innymi, identycznymi i na pewno o nim zapomnę, nawet nie odróżnię go od reszty. Kolejny nic nieznaczący krzyżyk w kalendarzu.

Następnie pytam się, czy nie szkoda mi życia. Skąd mogę wiedzieć co przyniesie jutro? Przecież może stać się coś, co sprawi, że dotychczasowe problemy staną się niczym, drobnym mignięciem, którego mój umysł nawet nie zarejestruje. Może kiedyś będę z utęsknieniem patrzyła na dzisiejsze „katastrofy”, które tak naprawdę nic nie znaczyły.

Czy naprawdę mam na co narzekać? Pewnie, coś się zawsze znajdzie, ale czy to jest warte oddawania za darmo, wyrzucania do śmieci moich własnych dni?

Myślę wtedy o swoich bliskich. O najlepszym, co spotkało mnie w życiu, czyli właśnie o nich – ludziach, którzy tak bardzo mnie kochają, którzy tyle by dla mnie zrobili.

Przypominam sobie wszystkie najpiękniejsze momenty z mojego życia, a potem drobne wydarzenia z ostatnich dni, na które w natłoku obowiązków i zmartwień nie zwróciłam uwagi.

Rozglądam się i staram się zauważyć każdą pojedynczą rzecz. Łóżko, na którym właśnie siedzę, ciepłą pościel, którą mogę okryć swoje ciało, kiedy zasypiam. Nowy lakier do paznokci, świeże, ciepłe pieczywo, kwiatek z mojego parapetu, który znowu zakwitł.

Czasem dzwonię do kogoś bliskiego tylko po to, by powiedzieć, że o nim myślę, zapytać jak minął dzień. Czasem wychodzę na spacer i mimowolnie uśmiecham się na widok słodkiego kundelka radośnie merdającego ogonem lub śpiącego w wózku dziecka. Czasem staram się zrobić coś dobrego dla kogoś innego. Pozornie drobną rzecz, ale przecież dobro rodzi dobro. Niekiedy wystarczy miłe słowo, kolacja zrobiona rodzicom lub partnerowi, pomoc starszej osobie w kupieniu biletu w automacie lub poniesieniu zakupów, aby i nam zrobiło się lepiej.

Życie nie zawsze wygląda tak, jakbyśmy tego chcieli. Wypłata bywa za niska, kłótnie w związkach się zdarzają i chyba nigdy nie będzie tak, że każde przedsięwzięcie okaże się spektakularnym sukcesem. Jestem natomiast pewna jednego. Szkoda mi dzisiejszego dnia na zamartwianie się. Wszyscy mamy się z czego cieszyć.  Jeśli mam wybór  (a przecież mam), wolę ten czas poświęcić na coś przyjemnego, coś dobrego, bo nie wiem ile szans jeszcze dostanę.

Podziel się 🙂

3 thoughts on “Co zrobisz ze swoim dniem?”

  1. Dobry i mądry wpis. Życie nie zawsze wygląda tak jak byśmy sobie to wymarzyli. Jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Czasem mamy trudne lekcje do odrobienia, jednak wyciągnięte z nich wnioski bywają szalenie cenne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *